Jestem strasznie podekscytowana. Cieszy mnie praca i moje pomysły… Też tak macie? Żałujcie jeśli nie. Od jakiegoś czasu siedzą mi w głowie dwa poważne projekty, które chciałabym zrealizować. Robię już sporo w tym kierunku, ale nie wszystko zależy ode mnie, więc chwilowo muszę czekać, aż sprawy bieżące zostaną uporządkowane. Na szczęście skrzydła mi nie opadają.

Spróbuję się skupić na tu i teraz.

Za kilka dni jeden z moich ulubionych wydarzeń w roku – targi ślubne. Lubię je tylko z jednego powodu, lubię z Wami rozmawiać o ładnych rzeczach.  Mimo iż sama impreza nie wywołuje we mnie ochów i zachwytów. To lubię tam być w swojej roli. Lubię to, że doceniacie to co robimy i to strasznie miłe uczucie. Muszę przyznać, że w ostatniej chwili troszkę zmieniła mi się koncepcja naszego stanowiska. Myśleliśmy o stylu dla odważnych. Teraz swój czas mają barwy i wzory. Mix kolorów, śmiało i artystycznie, czyli boho. Jednak zasada „Less is more” jest nam zdecydowanie bliższa. Minimalizm nas nie opuszcza… Takie też śluby lubimy najbardziej, gdy jest naturalnie, luźno i troszkę nonszalancko. I chcemy, aby dekoracje to podkreślały. Chcemy abyście czuli się wyjątkowo, ale swobodnie.

Żyjemy w czasach, w których podejmujemy coraz więcej decyzji, małych i dużych. Mamy niemal nieograniczony wybór, co komplikuje wiele spraw. O ile spontanicznie zakupiony drobiazg łatwo zwrócić, albo wymienić to weselne wspomnienia zostają z nami na długo. Pamiętajcie, aby dekoracja Was nie zdominowała. Niech inspiracją będzie to co kochacie, natura, ulotność chwili. To wszystko zaczyna się od miłości.

2

4

5

3

Autor
Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Wyczyść formularzWyślij