Grudzień. Co ja mówię? Już prawie połowa grudnia. Gdzie ta jesień z kubkiem gorącej herbaty, z książką i kocem, gdzie te chłodne, ciemne wieczory z serialami? Gdzie ten czas, gdy snułam się z kąta w kąt, a na usta cisnęło mi się słowo: nuda? W atmosferze przedświątecznej rozpisujemy pióra, choć wcale nie dlatego, aby zasypać Mikołaja stosem listów, lecz po to, abyście mogli zaprosić swoich bliskich na przyjęcia weselne. Produkujemy karty i zaproszenia, oczywiście te ślubne i te świąteczne również. Troszkę brakuje nam czasu na realizację wszystkich naszych wymarzonych projektów, każdy dzień w kalendarzu wypełniony mamy po brzegi. W tym natłoku pracy postanowiliśmy, że urządzimy u nas wigilię. Będziecie mogli śledzić nasze wokół stołowe poczynania, ale na prezenty to już chyba ostatnia chwila. Kto jeszcze nie znalazł pomysłu dla takiego materialisty jak ja, którego cieszą codzienne przyjemności, może skorzysta z mojego listu do Gwiazdora.

Dla mnie prezent idealny to taki, który nie jest rzeczą pierwszej potrzeby, ale jest praktyczny i piękny zarazem! Co proponuję?

Ceramikę – talerze, kubki, filiżanki… wazony, donice… Tak mnożą mi się przed oczami widoki pięknych wytworów od polskich projektantów. Ręcznie robione, z duszą, na małe codzienne radości. Te rodzinne w gwarze rozmów, spokojne w samotności, czy pełnego zaangażowania przy pracy. To doskonałe umilenie codziennych rytuałów. Chyba nie muszę nikogo przekonywać, że wybór kilku projektantów, o których chciałam wspomnieć był naprawdę duży, a ich osiągnięcia przyprawiają o zawrót głowy.

Look at me plates – to ceramika dekoracyjna autorstwa Magdy Pilaczyńskiej – a talerze możecie powiesić również na ścianie, wyglądają obłędnie!

ÅOOMI design studio – proste, funkcjonalne, estetyczne i ponadczasowe – klasyka skandynawskiego stylu i coś co podbiło moje serce: delikatny róż i błękity, proste formy oraz nakrapiane faktury.

Bukowska Ceramics – szorstkość szarości i naturalny, kojący brąz to dominujące barwy w ceramice Bukowskiej. I wcale nie jest nudno!

Modus design | Studio Marka Cecuły i zestaw Touch of Blue.

Mogłabym tak do jutra pokazywać Wam tą małą sztukę! Nie bójcie się takich prezentów. Nie martwcie się, że nie będą pasowały do innej zastawy. Niech na stole powstaną radosne kompozycje.

Zegarek i biżuteria – to klasyki, które kupujemy tej najbliższej osobie. W tej kategorii też mam swoje faworyty. Cluse – nowoczesna klasyka i Plantwear – wyjątkowo i oryginalnie. Biżuteriom natomiast można uradować chyba każdą kobietę. Chociaż na co dzień nie ubieram jej zbyt wiele, to minimalizm jaki proponuje Agata Bieleń kupuje mnie w stu procentach.

Papier – książka, notes, kalendarz czy album – na rynku mamy cały szereg wyjątkowej papeterii (Studio of Basic, Paprotnik Studio, Wood & Paper). Ja wybrałam album do łapania wspomnień od Belmondo.

Tekstylia – chusta, szal, koc, narzuta czy obrus– uwielbiam domowe ciepło. To często nieco droższy wydatek, choć zawsze można pomyśleć o mniejszych formach np. serwetkach z muślinu od Lumio.

A propos tekstyliów to chętnie wybrałabym dywan, mój upatrzony faworyt jest niestety w kosmicznej cenie. Świnka skarbonka chyba nigdy nie zmieści takiej kwoty, szukam  alternatywy. Nigdy nie byłam zwolenniczką dywanów, ale od czasu dzieci nie wyobrażam sobie nie mieć duuużego placu do zabaw. Na pewno postawię na kolor. Przecież jest on podstawowym wyznacznikiem nastroju. Mój wymarzony to fiolet, pobudzający wyobraźnię i kreatywność, idealnie nadający troszkę elegancji, a w połączeniu z brudnym różem, który koi, uspakaja i tonuje wpasuje się w moje szare, nudne wnętrze. Szukam.

A już na dniach zabieram się za dekorację! Może kilka słów o tegorocznych trendach?

2

3

4

5

6

7

75

8

9

10

Autor
Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Wyczyść formularzWyślij