Zastanawiacie się gdzie jestem. Jestem. Spędzam ferie czytając książki dzieciakom. Popołudniami piję kawę z zakochanymi ludźmi, planującymi ślub. Projektuję, wycinam, pakuję, wysyłam kolorowe karty. A do tego wpisu siadam, już którąś noc z rzędu, coś zaczynam i zasypiam.

Sporo czasu, jak na tę porę roku, pochłonęła nam praca. Ta bardzo przyjemna jej część, w której dopiero się poznajemy. Nasze wnętrze się zakurzyło, a blog świeci pustką. Pod koniec ubiegłego roku zrobiłam sobie notatkę/plan/strategię, w której założyłam, że troszkę bardziej poświęcę się tej stronie. I chyba mam problem z organizacją czasu, z jego brakiem albo z motywacją, albo postawiłam sobie zbyt wygórowane cele, gdyż już w pierwszym tygodniu, nie udało mi się wypełnić moich założeń.

Znalazłam sposób na taką stagnację, a w zasadzie sposób znalazł mnie… przypadkiem. Wyświetlił mi się, jako post sponsorowany na Facebooku. Nazywał się „Niezbędnik blogera”, coś mnie podkusiło i kliknęłam, choć zazwyczaj nie myślę zbyt optymistycznie o tego typu poradnikach. Ten jakoś mnie zainspirował i tak, między lekturą Kici Koci i Świnki Peppy, a Łosiem Królem Lasu, zanotowałam kilka zdań. Kilka banalnych rad, naprowadziło mnie i zebrałam szereg rzeczy, o których zawsze chciałam Wam tu napisać.

Podobno najważniejsze w blogowaniu jest pisanie częściej, cierpliwość i powód. O ile mój powód wydaje się dość błahy, bo tu liczy się przyjemność i celebrowanie codziennych przyjemności. Blog to nie jest mój sposób na życie, na kasę, ani na popularność. To moja chwila dla siebie. Przyjemność. Jak kawa i ciastko. Z cierpliwością mam problem, za to pisanie częściej stawiam sobie za wyzwanie. Za radą Bartka, postanowiłam pisać trochę więcej o ślubnych historiach, w końcu jeśli nie chcę, aby ten blog zamienił się w parentingowy, to tylko to mi pozostaje 😉

Nie będę radziła Wam jak wybrać kolor przewodni, wymarzoną sukienkę, czy jaka piosenka będzie najlepsza na pierwszy taniec. Nie dajmy się zwariować. Dzień ślubu jest dla Was. A Białe Historie łamią w nim utarte schematy, stawiając na autentyczność i naturalność. Pierwszym elementem, który jest pierwiosnkiem weselnego przyjęcia są zaproszenia, które aktualnie spędzają nam sen z powiek. I tak w domowym, zimowym klimacie czekamy na wczesne wschody słońca i ciepły plener.

2

4

5

8

9

10

7

Autor
2 Komentarze
  1. Gienia

    Piękne zaproszenia 🙂

  2. Zośka

    Zaproszenia cudne! Jak wszystko co robicie;) Uwielbiam Was.

Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Wyczyść formularzWyślij