Nie umiem określić w jakim stylu chcieliśmy stworzyć własny dom, ale ten eklektyzm, który powstał ma w sobie dużo intuicji i wyczucia. Kolor miał wystąpić w roli dodatku i chyba to się udało. Doceniam to, że moje pomysły B. traktuje z przymrużeniem oka i godzi się z tym, że kolorowa podłoga to jest to, czego akurat potrzebuję w naszym korytarzu. Najważniejsze, że oboje już czujemy się dobrze we własnym mieszkaniu. Nie mogę co prawda jeszcze usiąść wygodnie z szklanką koktajlu, ale mam nadzieję, że już za chwilę…

Na razie jestem troszkę wyłączona z życia. Spędziłam kilka dni w szpitalu, gdzie codzienność przestaje być piękna, przez co ominął mnie nasz tegoroczny start w sezon ślubny. Zdążyłam tylko kupić stos kwiatów absurdalnie wczesnym porankiem. W zasadzie, teraz, jestem gotowa na chwilowy urlop, choć nasz rodzinny team jeszcze się nie powiększył. Dziś znowu wracam na oddział.

Prace remontowe chwilowo stanęły w miejscu. Płytkie cementowe będą impregnowane na dniach. Musimy położyć też lakier na ściany w korytarzu i kuchni. Postanowiliśmy, choć to była bardzo przykra dla mnie decyzja, że wstrzymamy się jeszcze chwilę z przeprowadzką. Myślimy, że lepiej będzie, gdy najpierw pojawi się nasz mały bohater, poznają się z Małą U. i bez spięć zajmiemy się przenoszeniem gratów. Mam wiele obaw, ale rozsądek przemawia głosem mojego męża.

Nie będę dzieliła się z Wami szpitalnym pięknem, nie tym razem…, ale z wielką przyjemnością podzielę się miłosną wiosną! Kilka naszych ślubnych aranżacji przygotowanych dla Pauliny i Kamila.

Fot. Piotr Andrzejewski

Autor
Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Wyczyść formularzWyślij