Pewnie zastanawiacie się, dlaczego jeszcze nie napisałam nic o świętach? Wieńcach, drzewkach, nakryciach stołu, piernikach i ciasteczkach migdałowych. Przecież to czym się otaczamy wpływa na nasze samopoczucie, to dlatego już od listopada wszystkie sklepy zarzucają nas dodatkami i ozdobami, aby udzieliła nam się ta magiczna atmosfera.

Co roku obiecuję sobie, że kupowanie prezentów rozpocznę co najmniej miesiąc przed świętami. Że znajdę czas na przygotowania. A potem? Biegam w panice po sklepach. Często wybieramy się na zakupy z myślą, że coś się trafi, szukamy „nie wiadomo czego”, a przecież życie nasze składa się z drobiazgów, zadbajmy o to aby były piękne, albo chociaż niech dodadzą pozytywnej energii.

My zamiast tworzyć nastrój świąteczny w domu, od kilku tygodni tworzymy wigilijną aranżacje dla 500 innych osób. Jak sobie wyobrażacie wiąże się to z przeogromną ilością świątecznych dekoracji. Jednak nie mogę zainspirować Was tymi ozdobami… w ogóle nie mogę pisać o tym wydarzeniu, niestety. U nas na razie zimowo, dyskretnie i subtelnie. Wianek, choinka z tektury i kilka badylków na parapecie. 

Przygotowania w domu zaczniemy w tym roku na ostatnią chwilę. W tym roku do naszego ulubionego naturalnego drewna i skromnych ozdób dołożymy nieco blasku. Moda na błyszczące powierzchnie trwa. Biel w połączeniu ze złotem to klasyka zastawy stołowej, zwłaszcza tej odświętnej. A jeżeli pokochamy ten styl pełen przepychu, możemy zainwestować w złociste elementy, które na co dzień będą nam przypominały o świętach… 

Od poniedziałku zasypię Was przedświątecznym pędem, trochę o tym co na stole i o tym co w kuchni, lecz nie wiadomo czy na stół świąteczny trafi 😉 

2

3

4

Autor
Skomentuj

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Wyczyść formularzWyślij